Pełna Moc Możliwości – czyli inspirujące spotkanie z Jackiem Walkiewiczem i spółką

pełna moc

Seminarium ‘Pełna Moc Możliwości’ miało miejsce w piątek, 11 kwietnia w Centrum Konferencyjnym EXPO XXI w Warszawie.

Na początek nastrojowa muzyka płynąca z głośników i inspirujące cytaty pojawiające się na telebimach. Później jeszcze więcej muzyki. Muzyki na żywo w wykonaniu Viki.

9:15 – czyli, uwzględniając studencki kwadrans, ZACZYNAMY!

mateuszJako pierwszy wystąpił aktor Mateusz Damięcki ze swoją opowieścią o 63-dniowej podróży przez Rosję. Muszę przyznać, że byłem nieco uprzedzony i podszedłem do tej prezentacji z dystansem. W głowie miałem gościa, który został wysłany na przygotowaną i w pełni sfinansowaną wycieczkę na Syberię. Jak się szybko okazało, zupełnie pomyliłem się w swoich bezpodstawnych uprzedzeniach co do Mateusza, który swą historią, autentycznością i pełną emocji opowieścią przeniósł mnie w świat natury, gdzie czas płynie wolniej a ludzie mają zupełnie inne wartości od tych, które spotykamy w dzisiejszym, jakże zabieganym świecie.

Czym jest Rosja? – padło pytanie.. Chwila ciszy.. Publiczność przebierając oczami, zaczęła kreować różne warianty odpowiedzi. Mateusz podpowiada – mógłbym powiedzieć, że Rosja to te kamienie, rzeki, góry, które widzicie tu na zdjęciach.. A może Tajga i Tundra..? Czymże więc jest Rosja?

Otóż, Rosja to.. ludzie.. Brzmi banalnie? Ile jednak w tym jest głębi, uczuć i piękna..

Nasz podróżnik przedstawił bliżej kilku wyjątkowych Rosjan, których spotkał na swej drodze do Magadanu. Rosjan, którzy są ciepli, przyjaźni, pomocni, wyrozumiali, a przede wszystkim bardzo ludzcy i niematerialni. Ludzi, dla których czas spędzony z drugim człowiekiem jest cenniejszy niż 1000 rubli czy dolarów.

michałDrugim prelegentem był Michał Maj – młody pasjonat spełniania swych, czasem dziwnych marzeń. Michał opowiadał jak któregoś dnia wpadł na pomysł udania się na Alaskę by zobaczyć niedźwiedzia czy do Pekinu by zjeść miskę ryżu. Postanowił też pojeździć na nartach po pustyni czy taksówką po Nowym Jorku. Michał stworzył całą listę marzeń, które powoli realizuje – ot cała jego filozofia. Po wykonaniu ‘zadania’, dzieli się swoimi wrażeniami i inspiruje innych na swoim blogu.

Każdy z nas ma przecież marzenia, co więc wyróżnia Michała? Otóż, on podchodzi do sprawy bardzo praktycznie – zamiast szukać wymówek, że mu się nie uda czegoś zrobić – szuka drogi do ich spełnienia. Michał nie jest milionerem (jeszcze), który swe marzenia osiąga latając klasą bussines czy pływając prywatnym jachtem. On szuka niekonwencjonalnych i ekonomicznych rozwiązań. Na przykład do Afryki pojechał auto stopem, co zajęło mu około 4 dni.

ewaKolejna na scenie pojawiła się Ewa Foley, która wprowadziła coś w rodzaju harmonii i spokoju. Ewa opowiadała o tym jak żyć pozytywnie i patrzeć na wszystko z tejże pespektywy. Ewa pokazała, że nawet po stracie bliskiej osoby można się podnieść, jeśli się do tego podejdzie z odpowiednim nastawieniem.

Jej wystąpienie było pełne ciepła, miłości i wrażliwości i przytuleń.

kamilNastępny z kolei przemówił człowiek nazywany swego czasu, najmłodszym polskim milionerem. Człowiek wyluzowany, inny, jedyny w swoim rodzaju. Praktyk i szczery do bólu realista. Od młodego wieku zawsze płynął pod prąd – zamiast sam uczyć się do matury, wolał masowo nagrywać i sprzedawać ściągi na płytach CD. Kamil Cebulski, pomimo, że sam nigdy studiów nie skończył, założył wyższą szkołę Biznesu, w której wykładają nie nauczyciele a przedsiębiorcy. Kamil opowiadał o tym jak wybudował rurociąg w niewielkiej afrykańskiej wiosce i o tym, że wywiózł z Polski ponad 600 osób – w tym wielu bankrutów, którzy za granicą znaleźli swoją nową drogę by zacząć z tabula rasa. Zastanawiam się na jaką ocenę powinno zasłużyć jakże oryginalna i bliska prawdy interpretacja fragmentu ‘Ody do młodości’ –

Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze,

Ten młody zdusi Centaury,

Piekłu ofiarę wydrze,

Do nieba pójdzie po laury.

marcinNastępnie, wraz ze swoją własną białą mównicą, na scenę wszedł mierzący ponad 2 metry człowiek, który wnosząc kawał drewnianej konstrukcji, przemówił – W życiu musimy sami zadbać o swoje sprawy, nikt tego za nas nie zrobi. Marcin Prokop opowiadał m.in. o tym jak utrzymać się w mediach na dłużej niż kilka miesięcy. Jedną rzeczą, może dla wielu banalną, jest to, że w mediach należy być autentycznym. Nie można grać kogoś innego bo to prędzej czy później wyjdzie pociągając za sobą negatywne skutki. Myślę, że nie tylko w mediach ale i w życiu należy pamiętać o tej zasadzie.

marekPo Marcinie na scenie pojawił się człowiek, o którym nigdy wcześniej nie słyszałem. Polecony przez ‘króla networkingu’ – Grzegorza Turniaka, przyjechał, by przekazać nam m. in. wzór matematyczny na zmianę. Marek Skała przekonywał publiczność, że aby wdrożyć w życie zmianę należy się najpierw porządnie wściec. Następnie mieć wizję tejże zmiany i co ważne – wykonać pierwszy krok. I najlepiej jak to wszystko będzie silniejsze niż napotkany opór strachu, próbujący nas przed zmianą powstrzymać. Marek mówił o zmianie nawyków i o sile emocji, które niczym stado słoni, jak ruszą – będą trudne do zatrzymania.

Myślę, że po tylu wystąpieniach, niejedna osoba w sali mogła spokojnie, pełna wrażeń i inspiracji, pójść do domu. Tempo jak i nakład treści dotychczas nam przekazanych faktycznie były ogromne. Ludzie zaczęli więc powoli wstawać i wychodzić.. Na szczęście – była to tylko przerwa obiadowa, po której miał wystąpić gwóźdź programu, czyli właściciel campera, pontonu i niewielkiej księgarni na Chmielnej, a zarazem inicjator seminarium – Jacek Walkiewicz. Nie łatwo jest w kilku słowach przedstawić Jacka i tego co przekazał w swoim wystąpieniu, jako że poruszył naprawdę mnóstwo tematów. Może napiszę tak – dla tych, którzy go nie znają – polecam na początek słynną przemowę o camperze jak i wiele innych krążących filmików czy wywiadów.

jacek wWysunę trzy rzeczy, które wg mnie, wyszły na pierwszy plan. Pierwsza to to, że w życiu często nie znamy całego obrazu i nie wiemy czy coś jest dobre czy złe w danym momencie. Jacek opowiedział historię o właścicielu konia.

Wieśniak miał konia. Przyszedł sąsiad celem odkupienia zwierzęcia, jednak wieśniak się nie zgodził. Kilka dni później koń zniknął. Sąsiad znów przyszedł i powiedział:

Widzisz, straciłeś konia. Jakbyś wtedy go mi sprzedał, miałbyś pieniądze. A tak nie masz ani konia ani pieniędzy.

Na co wieśniak odpowiedział:

Nie znamy całego obrazu. Koń po prostu zniknął. To nie jest ani dobre ani złe. Po prostu koń zniknął i go nie ma.

Kilka dni później koń wrócił. Ponadto przyprowadził całe stado innych koni. Sąsiad powiedział:

Miałeś rację, dobrze, że go wtedy nie sprzedałeś. Teraz masz dużo koni i będziesz bogaty.

Na co wieśniak odpowiedział:

Nie znamy całego obrazu. Po prostu koń przyprowadził inne konie. To nie jest ani złe ani dobre.

– Syn wieśniaka któregoś dnia uczył się jeździć na koniu i z niego spadł w wyniku czego złamał sobie ręce i nogi, zostając kaleką.

Sąsiad powiedział:

– Źle postąpiłeś. Powinieneś tego konia mi wtedy sprzedać. Nic złego by się nie stało.

Na to wieśniak:

Nie znamy całego obrazu. Po prostu mój syn złamał ręce i nogi. To nie jest ani złe a ni dobre.

Jakiś czas później wybuchła wojna i wszystkich młodocianych z wioski wysłano na front, gdzie w dzielnej walce zginęli.

Sąsiad przyszedł do wieśniaka powiedział:

Wszyscy młodzi zginęli na wojnie a Twój syn przeżył, bo go nie wzięli. Jesteś szczęściarzem.

Na co wieśniak odparł:

Nie znamy całego obrazu. Po prostu mój syn żyje. To nie jest ani złe a ni dobre.

Daje do myślenia, czyż nie?

Drugą rzeczą, która mnie ujęła była wzmianka o tym, iż w życiu na wszystko przychodzi czas i że pewne rzeczy warto mieć i zrobić. Jest czas na posiadanie monocyklu czy pontonu, ale gdy nadchodzi czas na rozstanie się z tymi rzeczami, należy to bez żadnych skrupułów zrobić. Trudno jest niektórym ludziom zrozumieć, że będzie się zbierało cały rok na, powiedzmy, ponton, żeby później przepłynąć się nim 3 razy na wakacjach i odstawić w kąt/sprzedać. Przecież to głupie, niepraktyczne, itp. Ale gdy przygotowujemy się do ślubu i zbieramy na drogą suknię, by ją ubrać tylko na jeden wieczór i odstawić/sprzedać – to ma sens, tak? Czyli ponton nie ma sensu ale suknia ma.. Więc jak to jest, że na jedne rzeczy łatwiej nam wydać a na inne trudniej?

Trzecią rzeczą jest powszechnie znana w naszym kraju filozofia ‘uważaj/nie rób tego’. Gdy dziecko jest małe – często słyszy: nie biegaj, uważaj, nie rób tego, to nie dla ciebie, nie poradzisz sobie, itp. Gdy dorasta i chce przejechać auto stopem Europę, słyszy: zwariowałeś? A gdy mówi, że idzie na architekturę lub medycynę gdzie jest 20 osób na jedno miejsce, rodzić odpowiada: to ty składaj lepiej papiery gdzie indziej. Ilu rodziców mówi do swoich dzieci w inny sposób? Czy znacie kogoś kto będąc na spacerze (górskim lub zwykłym) z dziećmi zamiast słowa uważaj użyje skacz/uda ci się/dasz radę tam wejść! ? Czy rodzica, który do swojego dziecka, aplikującego na trudny kierunek studiów, powie: Słuchaj, te 19 osób aplikujące z Tobą na jedno miejsce ma duży problem. Jacek Walkiewicz jest właśnie takim rodzicem, który wspiera a nie ogranicza. Rodzicem, który rozwija dziecku skrzydła a nie je podcina. Jako, że Jacek dużo opowiadał o zdrowych stosunkach na płaszczyźnie rodzic-syn; a może nie chcąc by były to tylko słowa, postanowił zaprosić więc na scenę gościa specjalnego – swojego syna i bohatera wielu swoich opowieści – Janka Walkiewicza. Janek mówił o swojej 18-miesięcznej podróży przez Pacyfik – podróży, w której znalazł odpowiedzi na wiele nurtujących go pytań – pytań, których inni nigdy nawet sobie nie zadadzą..

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s