Kanada klonem pachnąca – Po drodze

canada-635x382Po stu dniach spędzonych na Alasce przyszedł czas, by ją opuścić. Zamierzałem udać się do Chicago, jednak postanowiłem pojechać tam przez Kanadę i odwiedzić swoją rodzinkę, która mieszkała w Winnipeg od 1981 roku. Składała się ona z czterech osób: cioci Michaliny, jej męża Adama i ich dzieci Moniki i Sebastiana. Gdy emigrowali do Kanady, miałem roczek. Teraz, będąc tak blisko Kanady pomyślałem, że mógłbym do nich zajechać na dzień lub dwa, by ich poznać. Skontaktowałem się z nimi telefonicznie.
– Przyjeżdżaj choćby dzisiaj, drzwi zawsze otwarte. – Ciocia Michalina nawet nie przypuszczała, jak szybko do nich zawitam.
Może ciocia nie potrafiła sobie wyobrazić, że byłem tak blisko granicy z Kanadą. Blisko jej domu, rodziny, której nigdy na oczy nie widziałem, z wyjątkiem paru polaroidowych zdjęć, ale to było tak dawno. Bardzo chciałem ich poznać i nic nie mogło stanąć mi na drodze do zrealizowania tego planu, tak więc zdecydowałem pojechać jako jednoosobowa delegacja, by poznać mój „klonowy” klan. Byłem niesamowicie podekscytowany i codziennie o tym myślałem próbując wyobrazić sobie, jak będzie wyglądało nasze spotkanie. Od tej pory poświęcałem cały swój wolny czas na planowaniu wycieczki do Kanady. Z wielu różnych pomysłów poprzestałem na dwóch opcjach dojazdu do Winnipeg. Pierwsza zakładała odwiedzenie Anchorage i Fairbanks – dwóch dużych miast na Alasce, jak i parku narodowego Denali, skąd samolotem miałem lecieć do Winnipeg. Druga zakładała podróż do Kanady autobusem. Granicę miałem przekroczyć w pobliskim mieście Fraser, udając się do większej mieściny zwanej Whitehorse, skąd dalej Greyhoundem (autobusem dalekobieżnym) słynną drogą Alaskan Highway. Zajęłoby mi to kilka dni, ale czyż nie kusząca jest perspektywa obcowania z pięknem Alaski?
Wybrałem opcję drugą. Rzuciłem szybko okiem na mapę Kanady, by znaleźć warte odwiedzenia miasta. Vancouver jest piękne – pomyślałem. Calgary kojarzyło mi się z zimową olimpiadą, która się tam odbywała w roku 1988. Hmm… Byłem wtedy ośmioletnim brzdącem. Niestety, żadne z powyższych miast nie było po drodze do Winnipeg. Musiałem je odrzucić.
Pierwszy tydzień września powoli się kończył a ja kończyłem swoje kontrakty z pracodawcami. kanada mapWyjazd planowałem na 10 września. W przedostatnim dniu pracy w restauracji Fish Co., zgadałem się z jednym z barmanów i okazało się, że on, wraz z dwójką znajomych, będzie niebawem wyjeżdżał i jeśli chcę, to do Chicago może nie, ale do Montany mnie zawiezie.
– Muszę to przemyśleć – odpowiedziałem, jakbym to ja jemu robił przysługę.
– A kiedy wyjeżdżacie? – zapytałem, na co padła odpowiedź, że za tydzień, w poniedziałek. Zgodziłem się i tak ruszyliśmy do Prince George, skąd później autobusem do Edmonton, a stamtąd dalej do Winnipeg.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kanada klonem pachnąca – Po drodze

  1. Alaska to marzenie mojego chłopaka, Kanada ( zachodnie wybrzeże i dziki środek) – moje:) Od jakiegoś czasu planuję podróż w te rejony. Tak cieplutko na serduchu się robi jak Cię czytam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s