Recenzje

Zapraszam do napisania swojej opinii i wrażeń na temat Gościa w Chicago. Oczywiście dłuższe recenzje również mile widziane!

Poniżej zamieszczam kilka pierwszych…okładka-końcowa

lubimy czytaćCzerwiec 2015 – Dorota z lubimyczytać.plNa książkę Karola Stefańskiego trafiłam przypadkowo w bibliotece, szukając czegoś do czytania na półce z książkami zwróconymi przez czytelników. Pomyślałam, że nie znam tego autora więc zobaczę co inni czytają. I tu rewelacja! Książka jest genialna! Autor z lekkością, poczuciem humoru i niewyobrażalnym optymizmem życiowym opowiada o swoim wyjeździe do Ameryki. Takiej dawki pozytywnej energii dawno nie otrzymałam. Czytając tę opowieść zaczyna się wierzyć , że warto realizować swoje marzenia, warto dążyć do celów, które może na dzień dzisiejszy wydają się nieosiągalne no i przede wszystkim warto wierzyć w ludzi i swoją szczęśliwą gwiazdę. Pan Karol pokazuje na swoim przykładzie ,ze jeżeli czegoś bardzo się w życiu pragnie to można to osiągnąć. Jednocześnie olbrzymi dystans jaki zachowuje do własnej osoby i optymizm który przebija z opowiadań, nie poddawanie się przeciwnością, są tym czego potrzebujemy na co dzień. Panie Karolu, to najlepsza książka , którą ostatnio czytałam, sprawił Pan, że zaczęłam wierzyć we własne siły i możliwości. Dziękuję i czekam na następną książkę .

http://lubimyczytac.pl/szukaj/wypowiedzi?phrase=GO%C5%9B%C4%87%20W%20CHICAGO&main_search=1&context=1

ireneusz gębski

Lipiec 2014 – Pan Ireneusz Gębski, autor m.in. ‚W cieniu Sheratona’, oprócz wyżej wymienionej książki podesłał też krótką opinię na temat Gościa.

http://ireneuszgebski.blogspot.com/2014/07/gosc-w-chicago.html

granice_logo_nowe1Czerwiec 2014 – Pani Justyna Gul dla portalu granice.pl – o spełnianiu własnego american dream

http://www.granice.pl/opinia,gosc-w-chicago,1195358,35548

w krainie czytaniaStyczeń 2014 – Wielkie podziękowania dla Agnes, za to, że w swoim zabieganym, zaczytanym i zapisanym grafiku znalazła lukę/wolny wieczór, aby prześledzić przygodę Gościa.. Swoją recenzję rozszerzyła o Skagway.. Miasto, do którego można wracać i wracać.. Kto oglądał ‚Przystanek Alaska’ wie o co chodzi.. zachęcam do poczytania o Skagway, o Alasce i o Agnes na jej blogu:-)

http://wkrainieczytania.blogspot.com/2014/01/karol-stefanski-gosc-w-chicago.html

Kolejna recenzja – październik 2013. Podziękowania dla Pani Anny:-)zatrzymaj sie na chwile

http://mojerecenzjeksiazek.blog.onet.pl/2013/10/30/gosc-w-chicago/

tit kolorRecenzja z września 2013 – P. Anna Jędrych, Magazyn Psychologiczny ‚Tu i Teraz’

http://magazyntuiteraz.pl/ksiazka-gosc-w-chicago-nasz-patronat

Marek Żak, autor m.in. ,,Szczęśliwego w III Rzeszy”  i ,,Szczęśliwego w Ameryce” www.marekzak.plmarek zak

Książka ,,Gość w Chicago” opowiada o ponad pięcioletnim pobycie autora na amerykańskim kontynencie. Mieszka on, pracuje i uczy się na Alasce, w Kanadzie, w Chicago i w Kalifornii. Dzięki energii, pracowitości i pozytywnemu nastawieniu radzi sobie z przeciwnościami losu, zdobywając wiele doświadczeń, od budowlanych, przez sportowe, aż do artystycznych, występując w profesjonalnych amerykańskich musicalach. Kończy amerykański college, a także uzyskuje dyplom trenera piłki nożnej.

Wspomnienia autora pokazują różne amerykańskie  społeczności. Autor nie zamyka się wewnątrz polskiej emigracji, ale doskonale wkomponowuje się w inne narodowości, wzbogacając w ten sposób swoje spojrzenie na Amerykę.

Książka Karola Stefańskiego jest napisana lekkim, potocznym językiem, przez to czyta się bardzo dobrze. Autor pisze z dystansem do rzeczywistości i do siebie samego. Pasja, entuzjazm, samodzielność i pracowitość to cechy, które umożliwiają osiągnięcie sukcesu na emigracji, czyli tam, gdzie można liczyć tylko na siebie.

Epilog poświęcony jest porównaniu polskiej i amerykańskiej rzeczywistości, które jeszcze raz wykazuje, jak wiele brakuje nam do tego, co osiągnęli emigranci na amerykańskim kontynencie.

,,Gość w Chicago” jest książką godną polecenia. Nie tylko tym, którzy byli za oceanem, ale także wszystkim, którzy kiedykolwiek o tym myśleli.

subiektywnie o ksiazkachhttp://subiektywnie-o-ksiazkach.blogspot.com/2012/12/karol-stefanski-gosc-w-chicago.html

 

myśli i słowahttp://soy-como-el-viento.blogspot.com/2012/12/chciec-to-moc.html#more

 

Oto kolejna recenzja Pani Małgorzaty Michnowicz, która jest redaktorem portalu zaczytaj siezaczytajsie.pl

„Gość w Chicago” Karol Stefański

Karol wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych by spełnić swoje marzenia o studiowaniu za granicą. Pomimo braku umiejętności językowych i jakichkolwiek innych, które pomogłyby mu zdobyć pracę by się utrzymać na obcej ziemi, pakuje się i wyrusza w nieznane.

Autor opowiada nam o swoich przeżyciach w USA. Na kartach książki zawiera swoje uczucia, przemyślenia i przygody, które wypełniły sześć lat pobytu za granicą. Historie o których czytamy nie zawsze brzmią jak amerykański sen, gdyż pierwsze chwile w Chicago są raczej jak najgorszy koszmar, a i ludzie nie rzadko potrafią uprzykrzyć życie.

„Gość w Chicago” to pozycja, która przynosi na myśl pamiętniki z podróży, ale napisane z kronikarską precyzją. Zawsze wiemy gdzie w danej chwili znajduje się Autor i skąd wzięły się następujące po sobie wydarzenia. To przyjemna lektura o młodym człowieku, który pomimo wielu perypetii zdobywa dokładnie to do czego dążył. Przez sześć lat autor zdobył doświadczenie nie tylko językowe, ale też praktyczne i odkrył w sobie nowe umiejętności i pasje.

Książkę czyta się dosyć szybko, ze względu na lekki język i niezbyt długie opisy. Autor dokładnie wie co chce przekazać i opowiada o tym co najważniejsze, nie nudząc niepotrzebnymi informacjami. Wielkim atutem pozycji jest jej pozytywny wydźwięk. Nie jest to kolejna historia o tym jak ciężko żyć, tylko co zrobić by nasze życie nabrało kolorów. Swoją opowieścią daje nam do zrozumienia, że możemy wszystko tylko musimy chcieć coś zmienić w swoim życiu. Trzeba zrobić krok do przodu, wziąć się w garść i zacząć działać, bo tylko działanie może odmienić nasze życie. „Gość w Chicago” sprawił  mi przyjemność i dał do zrozumienia, że mam więcej umiejętności niż mi się pierwotnie wydawało i każde zdobyte do tej pory doświadczenie jest istotne i nie można się go wstydzić.

Za minus pozycji uważam wtrącenia w postaci listów do kolegi. Nie wnoszą one niczego do powieści, wydają się być całkowicie niepotrzebne, choć napisane w sposób zawadiacki i zabawny. Z całą pewnością te wstawki mają jakiś głębszy cel, aczkolwiek dla mnie jako czytelnika są one całkowicie niezrozumiałe.

Książka jest ciekawa, aczkolwiek nie porywa, jest tego rodzaju czytadłem, które można na chwilę odłożyć i za jakiś czas na spokojnie powrócić, by przeżyć kolejną przygodę z Autorem. Nie jest to pozycja o której nie można przestać myśleć, choć ja byłam ciekawa co takiego wydarzy się w życiu Karola. „Gościa w Chicago” można przeczytać i nie będzie to czas stracony, ale jeśli się do tej pozycji nie zajrzy, też nic się nie stanie.

Małgorzata Michnowicz

http://zaczytajsie.pl

zapachy ksiazkiDziś pojawiła się kolejna recenzja Pani Justyny Chaber.
Zapraszam na jej bloga..
http://zapachyksiazki.blogspot.com/2013/01/gosc-w-chicago-karol-stefanski-w.html

Jest kolejna recenzja od „Ale Książka”ale ksiazka

http://aleksiazka.blogspot.com/2013/03/recenzja-karol-stefanski-gosc-w-chicago.html#.UTcEY1erFiM

~Arek   8 stycznia 2013 o 18:13

Zacznę od tytułu, bo najpierw on mnie zainteresował „Gość w Chicago”. O które znaczenie wyrazu gość chodziło autorowi? O kogoś, kto składa wizytę czy bardziej o kolesia, ziomka, cwaniaczka? Większość emigrantów przyjmuje raczej tę pierwszą postawę, zwłaszcza po kilku tygodniach bezskutecznego poszukiwania pracy. Karol na początku również przybrał taką postawę (vide scena z pytaniem o drogę do hotelu), ale bardzo szybko przeszedł metamorfozę i pokazał, że Polak w Stanach to niekoniecznie wiecznie pijany
i szukający jakiejkolwiek pracy „menel”, ale ktoś z poczuciem własnej wartości, niewstydzący się swojej niewiedzy, a także pewnego, nazwę to, zacofania.
Tyle o tytule. Treść książki okazała się równie ciekawa i niestandardowa. Szczególną uwagę zwróciłem na brak jakichkolwiek, nawet najmniejszych śladów użalania się nad dolą emigranta lub przebąkiwania o chęci powrotu do bezpiecznego, bo znanego kraju. Występowała trudność, to należało ją pokonać. Jak nie dało się w ten sposób, to w inny. Jak nie samemu, to z pomocą znajomych (a nawet obcych, którzy podpowiadali różne rozwiązania), ewentualnie rodziny (ciocia załatwiająca dokumenty).
Brak też w tej opowieści zachłyśnięcia się Stanami. Wielu emigrantów twierdzi, że tam jest raj. Karol również zauważa wiele pozytywów tego kraju, widocznych zwłaszcza
w porównaniu z rzeczywistością naszej ojczyzny, ale nie wielbi tego, nie hołubi, ale przechodzi nad tym do porządku dziennego. To jest taki kraj, w którym takie rzeczy się robi, takie sprawy się tak załatwia, a ja jestem teraz jego (prawie) obywatelem, więc dla mnie to będzie coś normalnego.
Inną rzeczą, na którą zwróciłem uwagę jest całkowity (poza małymi wyjątkami) brak czegoś, co można nazwać tęsknotą za ojczyzną. Można odnieść wrażenie, że Polska to tylko poprzednie miejsce zamieszkania. Teraz są nim Stany i one wydają się ważniejsze. Są jednak pewne fragmenty, które zdradzają być może głęboko ukrytą tęsknotę. Mam na myśli „e- maile do Kola”. Z pozoru niezbyt ważne informacje czy przemyślenia, stają się jedynym widocznym w książce pomostem łączącym go z ojczyzną. Cokolwiek robi, cokolwiek widzi, cokolwiek przeżywa, nie zatrzymuje dla siebie, ale dzieli się z „Kolem”, który został
w Polsce. W jednym z nich wspomina o przesyłce, która czeka „na Kola” u jego rodziny
w Polsce. Być może to jest wszystko, co Karol może dać swoim bliskim. Właśnie te maile czy drobne upominki. Stara się żyć pełnią amerykańskiego życia, ale jednocześnie pamięta,
że tam gdzieś została ojczyzna i bliscy, do których prędzej czy później wróci.
Jeśli chodzi o konstrukcję, to podoba mi się brak dłużyzn. Karol dosyć zwięźle opisuje daną sytuację czy problem, okrasza ją dialogiem i przechodzi do następnej. Sprawia to, że książkę czyta się łatwiej i ciekawiej, bo ledwo skończyła się jedna przygoda, a już zaczyna się następna.
Czy książkę tę można polecić? Zależy komu. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się, jak bez żadnych znajomości i układów (to takie polskie…) można „zostać kimś”, skończyć dobre szkoły, napisać książkę (tę która była zadaniem domowym), tańczyć w balecie, występować w radiu czy podróżować po Stanach (i Kanadzie), to pozycja jest jak najbardziej godna polecenia, bo znacznie różniąca się od opowieści o Polakach „zaharowujących” się na amerykańskich dachach czy knajpach. Jeśli kogoś jednak niezbyt interesują Stany i to, jak tam wygląda życie, to w tej książce nie znajdzie nic ciekawego.
Karol pisze o tym, że bycie Polakiem nie oznacza bycie kimś gorszym. Tytułowy gość jest więc kimś pewnym swego, takim polskim „kozakiem”, który bez problemu poradzi sobie w każdej sytuacji i pokaże, na co go stać.
Z lekką niecierpliwością czekam na kolejny tom przygód Karola, tym razem
z Moskwy. Jak wypadnie Polska w porównaniu z naszym wschodnim sąsiadem? Jakie problemy będą czyhały na Karola i czy z nimi również poradzi sobie w miarę bezboleśnie? Zobaczymy…

~Natka 🙂   14 listopada 2013 o 15:14

Po zakończonej lekturze moja perspektywa patrzenia na świat, na ludzi, na otoczenie zdecydowanie zmieniła się. Mogę widzieć więcej, wyraźniej, dostrzegać różnice i podobieństwa ludzi żyjących w danych krajach. Czasami konsekwencją dostrzegania tych różnic jest smutek, a czasami radość.
Podziwiam odwagę Bohatera lektury i Jego chęć chwytania życia w swoje ręce!
Książka zasługuje na miano GENIALNEJ KSIĄŻKI, ponieważ wywoływała we mnie cały wachlarz różnorakich emocji, nastrojów -co oznacza, że lektura jest ŻYWA :)!! Czyta się ją z ogrooooooomnym zaciekawieniem, a czasami nawet nie dowierzaniem-co dodaje niesamowitości lekturze. Osobiście często łapałam się na tym, że musiałam przerywać czytanie, bądź powtórzyć kilka razy przeczytany właśnie tekst, aby uświadomić sobie to, że NIE czytam fikcyjnych opowieści, lecz prawdziwą, z życia wziętą historię!
Losy bohatera, których z pewnością było zdecydowanie więcej, pokazują nam prawdziwe życie w tamtejszym kraju.
Dziękuję Panie Karolu za tak niesamowite świadectwo oraz za pokazanie nam, że tak fantastyczni i odważni ludzie jak Pan – wciąż na tym świecie istnieją!
Pozdrawiam słonecznie :)
-N

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Recenzje

  1. „Gość w Chicago” to świetnie opisana historia pobytu młodego człowieka w USA. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Poznajemy losy młodego chłopaka, który zdany jest sam na siebie. Tak najczęściej bywa w naszym życiu, że kiedy bardzo kogoś potrzebujemy nikt nie ma dla nas czasu. Książka zainspirowała mnie do zmian w moim życiu. Kiedyś miałam marzenia, ale zamieniłam je na spokojne życie i wydawało mi się, że jest dobrze. Po przeczytaniu książki, jak i bliższym poznaniu autora i jego przyjaciół dotarło do mnie że to nie tak. Wyciągnęłam wnioski i wiem, że nie można żyć bez marzeń, bez dążenia do ich spełnienia. Pasja, entuzjazm, tzw. wariactwo to cechy dzięki którym kiedyś żyłam i świetnie mi z tym było. I nagle stanęłam w miejscu, a teraz już wiem, nic nie zdarza się przypadkiem, wszystko zdarza się w jakimś celu. I historia autora otworzyła mi oczy, zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam są wokół mnie ludzie wariaci. Teraz wiem możemy wszystko zrobić, jeśli tylko będziemy chcieli. Tylko dzięki spełnianiu swoich marzeń możemy spełnić się w pełni i żyć pełnią życia. To my jesteśmy odpowiedzialni za to co dzieje się w naszym życiu, nie stójmy w miejscu, miejmy cel i idźmy do niego. Autor pokazał nam na przykładzie swojej sześcioletniej historii w Ameryce, że można wszystko osiągnąć jeśli tylko bardzo się chce. Dzięki książce poznajemy także Alaskę, Detroit, w sposób przyjemny, tak, że chce się tam pojechać i sprawdzić czy tak naprawdę jest. Zachęcam wszystkich do przeczytania, i przemyślenia czy spełniłeś już wszystkie swoje marzenia, jeśli nie to w drogę ruszaj tylko nie zapomnij o nowych trampkach. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s